- Jak dla mnie możemy tutaj zostać.- Powiedziałam uśmiechając się. Wilk również odwzajemnił uśmiech. Po chwili jednak wyszliśmy z wody i skierowaliśmy się w stronę lasu.
- Nie masz nic do zrobienia Kaziu?- Zapytałam.
<Kaz?>
sobota, 20 sierpnia 2016
Omega

Imię: Omega
Pseudonim: Omegämi
Człowiek: Po prostu Omega
Wiek: 2 lata
Płeć:Wadera
Głos: Ewa Farna
Stanowisko: Pokojówka, Medyczka
Charakter: Wyobraź sobie wodę i ogień, spokojna i miła kropelka wody i parzący rwący się płomień... tym cechuje się Omega, jest na co dzień jest spokojna, a nie raz wybuchowa i agresywna, ale najczęściej jest taką miłą kropelką wody. Cierpliwa, co łatwo u niej spotkać. Ma brata, więc musi mieć do niego cierpliwość default smiley xd. Jeśli chodzi w walce, jest niepokonana, jednak nie jest doskonała, miała swoje upadki i sukcesy. Nie zgrywa wielkiej panienki, która ryczy nad złamanym paznokciem, opanowana i szczera. Wszystkich traktuje równo i nie uznaje czegoś takiego jak "nadwilki" albo rasa panów, jeśli jesteś uważany za wilka słabszej rasy, nie uzna cię za słabego i nic nie wartego. Potraktuje cię jak każdego, równego...potraktuje dobrze z uśmiechem. Brzydzi ją krzywda innych, jak silny krzywdzi słabszego. Jeśli chodzi o szczeniaki, chodź by nie chciała to nie przepada za nimi, uważa że, to wielki obowiązek i nie starczy jej dla nich cierpliwości i nerwów. Gdy była szczeniakiem to nikogo nie kochała tak bardzo jak swojego brata Shadow'a...
Żywioł: Ogień i Iluzja
Moce:
Piromancja stopnia I- To podstawowy stopień piromancji jaki Omega opanowała w stopniu bardzo dobrym. Jest w stanie zapanować nad ogniem, wykorzystując do użytku codziennego, np rozpalić ognisko
Piromancja II-To zaawansowany stopień jaki Omega opanowała bardzo dobrze. Jest wstanie ciskać w przeciwników kulami ogniami, tworzyć różne ogniste zjawiska, które może odwrócić przeciwko wrogom
Piromancja III- To trudna sztuka piromancji wymagająca dużego skupienia- Polega na tworzeniu ognistych kreatur niezniszczalnych przez wroga. Polega też na tworzeniu bardzo skomplikowanych kombinacji co jest ryzykiem zniszczeniem nie tylko jej wrogów, być może nawet zniszczyć ja.
Iluzja I- dodatkowa moc Omegii która owładnęła w stopniu bardzo dobrym. Moc ta polega na tworzeniu za pomocą jej umysłu zjawę różnego obiektu, bądź zjawiska pogodowego
Iluzja II- Dodatkowa zaawansowana moc Omego, która polega na za pomocą jej umysłu zmaterializowaniu się jakiegoś obiektu , bądź zjawiska pogodowego, potrafi też zmaterializować broń każdego gatunku (biała, palna, nie konwencjonalna)
Iluzja III- Dodatkowa i rozszerzona moc iluzji, która polega na bardzo skomplikowanej sztuce wprowadzenia przeciwnika do jej umysłu. Puki przeciwnik siedzi w głowie Omegi jest wstanie zrobić z nim wszystko, i to ona decyduje co się z nim stanie. Ten efekt może przerwać tylko Omega
Możliwość leczenia- Omega opanowała prostą moc polegającą na leczeniu drobnych ran i złamań.
Umiejętność zmiany w człowieka- Omega potrafi przybrać postać człekokształtną.
Umiejętności: Zwinna i wytrzymała i mądra, ale w mięśniach nie za bardzo silna XD
Rodzina: Rodziców nie znała, ma tylko brata Shadowa i kuzyna Exana
Zakochana w: Nikt jej nie przypadł do gustu
Partner: brak
Ex: Nieee
Potomstwo: Nope
Aparycja: Omega to drobna samiczka o szkarłatnej sierści, jednak jej grzbiet jest krwawo czerwony, tak jak jej łaty, posiada puchatą kitę na którym końcu jest biała sierść. Ma długie uszy, oraz szary koro oczu
Historia: Omega i Shadow to rodzeństwo gdzie wychowało się w lesie, bez rodziców, ponieważ ich porzucili, potraktowali ich jak zbędny balast. Tam przygarnęła ich pewna wadera. Gdy osiągnęli wiek 1,5 poznali tam swojego kuzyna, który wrócił z ojcem z gór. Jednak gdy dorośli ona i jej brat nie odchodzili od siebie, trzymali się blisko i trafili tu
Ciekawostki:
Nie lubi walczyć. Walczy w ostateczności
Kiedyś miała na oku jednego basiora, ale on okazał się być zwykłą świnią
Pierwszy pocałunek Omegii z basiorem był jak miała 1,5
Towarzysz:nie posiada
KW: 100.
Ludzkie zdjęcie: 1
Sterujący: Därkneß
Sojusz!
Zawarliśmy sojusz z watahą Eternal Wolves! Od teraz możemy liczyć na nich, a oni na nas. Dziękujemy!
Od Sunrise C.D. Azzer
- Hm? - spojrzałam na wilka obok mnie. - Och, dzień dobry! - powiedziałam z uśmiechem. Również złożyłam mu pokłon. Tak wymagała kultura osobista. Poza tym, jestem Bethą tej watahy.
- Co pana tutaj sprowadza? - spytałam. Widać, basior był, że tak powiem, w podeszłym wieku.
- Macie tutaj watahę, z tego co widzę. - powiedział. Skinęłam twierdząco głową.
- Kieruję się właśnie do naszej szamanki Kiiyuko. - rzuciłam. - Może pójdzie pan ze mną? Widać, że jest pan doświadczony. Kiiyuko nie bardzo, choć nie ma żadnych skarg. Może się ją trochę poduczy. - zachichotałam.
- W porządku. - odparł z uśmiechem.
- Tak w ogóle, to jestem Sunrise. - rzuciłam po chwili.
<Azzer?>
Od Makoto C.D. Nymeria
Biegnąc w stronę mojego ojca nie czułem już nic. Tylko żądzę jego śmierci. Nieważne, jakie by były konsekwencje. Chciałem go po prostu wytępić. Zabić. By już nikogo nie krzywdził.
Sam nie wiem skąd i jak, lecz przemieniłem się w moją ludzką postać. Zdjąłem złoty pierścień z palca, nadal biegnąc. Z mojej prawej ręki wyciekły krople krwi, z których zaczął kształtować się ogromny miecz w szkarłatnym kolorze. Był w stanie przeciąć praktycznie wszystko, a krew, która zwykle z niego ciekła, działała niczym trujący rozpuszczalnik.
Odbiłem się od ziemi i skierowałem w jego stronę. Unik. Po znalezieniu go wzorkiem ponownie zaatakowałem. Obronił się mieczem, który gwałtownie ucierpiał. Pot spłynął mężczyźnie z czoła. Zacząłem wywijać mieczem na różne strony kompletnie nie przemyślanie. Po chwili jednak złapałem odpowiedni rytm. Posługiwałem się ostrzem płynnie i ostrożnie. Nasze oręże zderzały się ze sobą raz za razem. Kropla krwi z miecza spadła na rękę ojca. Ten tylko zawył żałośnie. Rozpuścił mu skórę, przez co ukształtowała mu się w niej dziura. Krwawił. Ten zapach... Zapach jego krwi...
Spojrzałem na niego z psychopatycznym uśmiechem. Ponownie nie byłem są. Widok jak cierpi powodował przyjemne dreszcze na moich plecach. Uśmiechnąłem się jeszcze bardziej. Walka trwała już dobre pół godziny. W końcu powaliłem go na ziemię. Widziałem w jego oczach strach... Moje oczy zabłysły czerwoną barwą. Czułem jakby płonęły. Pod wpływem tych makabrycznych emocji, przeciąłem jego miecz na pół. On zaś przeraził się jeszcze bardziej. Ale co w tym dziwnego, skoro była to jego jedyna broń? Ustawiłem miecz pionowo tak, że ostrze dotykało końcem jego serca. Wbiłem go, przekręcając. Mężczyzna wrzasnął na całe gardło. Krew trysnęła na wszystkie strony, powodując okropny widok (dla ludzi o słabych nerwach). Pokryła punktowo moją twarz oraz dłonie i drzewa, będące blisko nas. Wokół rozległo się czerwone światło. Moja krew rozpuszczała jego ciało. Wyjąłem miecz. Zacząłem się śmiać jak psychopata. Coraz głośniej. Czułem napływającą siłę z mordowania.
Dotknąłem dłonią swojej twarzy i spojrzałem na swoje dzieło poprzez palce. Oczy wypełnione łzami, patrzące w jeden punkt. Nie żył. Część jego wnętrzności leżała ku jego ciele. Byłem dumny ze swojej roboty. Usłyszałem jakiś szelest nieopodal, jednak nie zwracałem po chwili na niego uwagi. Cieszyłem się wypełnieniem swojej roboty. W lewej ręce trzymałem miecz, z którego chwilę później ukształtowała się kałuża krwi. Zawirowała w powietrzu, a później znów przypominał wcześniejszy miecz. Wrócił do mojej dłoni. Machnąłem nim, przecinając powietrze. Uśmiech nie schodził z mej twarzy.
<Nymeria?>
piątek, 19 sierpnia 2016
Coś od serca...
No więc mam dla was kilka propozycji i jedną ( chyba ) informację.
No więc chyba zaczynamy?
No więc chyba zaczynamy?
- Blog otrzymał stronę na Facebooku. Link
- Pojawi się sonda określająca wiek członków i czytelników bloga ( żeby administracja wiedziała co może dodać a czego raczej nie)
Co wy na to aby wprowadzić postaci NPC? Byłyby to postaci pojawiające się w opowiadaniach ale nie będące realnymi członkami bloga. W razie konieczności sterowane byłyby przez administratora lub osobę która je stworzyła. Odnośnie tego również pojawi się ankieta
Od Azzera
Chociaż terytoria były nieznane, to śmiem twierdzić, iż zwierzyna ta sama. Pytanie, czy dam radę upolować chociaż starego i chorego zajączka. Mam taką nadzieję, aczkolwiek nic nie wiadomo. Pierwszy dzień nie zapowiadał się dobrze. Bolała mnie głowa, kompletnie nie miałem siły. Stwierdziłem, że najlepiej będzie przygotować lekarstwo. Dokładnie pamiętam potrzebne składniki. Woda, oczywiście. Taka znajdowała się obok mej jaskini. Sprawdziłem. Tak, to ta. Woda Źródlanego Oddechu. Niezwykle rzadka i cenna, a ja mam ją jak na tacy. Rozpaliłem ognisko za pomocą węgielków, które znajdowały się w jaskini. Z pomocą Orrita postawiłem garnek na stoliku z prętów, pod którym buchał ogień. Woda grzała się w wnętrzu jaskini, a ja poszedłem szukając odpowiednich ziół. Orrit pomagał mi w szukaniu. Oczywistym jest, iż mój przyjaciel znalazł pierwszy potrzebne zioła. Poprowadził mnie do miejsca, w którym rosły kępami. Zamieniłem się w człowieka, gdyż wtedy byłem troszkę zręczniejszy. Wyrwałem zioła z korzeniami i zaniosłem do jaskini. Jedną część posiekałem w drobny mak, a drugą oddzieliłem od korzeni. Korzenie powędrowały do garnka z wodą, a same zioła przeznaczone były na ususzenie. Dla smaku dodałem aromat, który do jaskini przyniósł mi Orrit. Sprawdziłem temperaturę. Dobrze. Zgasiłem ogień, dodałem okoł tzry szczypty Wróżkowego Pyłu i zmieszałem substancję. Ze względu na pył, przybrała żółtawy kolor. Delikatnie wyjąłem korzenie i zjadłem je ze smakiem, popijając lekarstwem. Pyszne, a najlepsze, że zadziałało. Przy okazji przestałem być głodny. Zamieniłem się w wilka i wyszedłem na spacerek. Po drodze ujrzałem... basiora? Waderę? Nie wiem, wilka, który podążał w stronę jaskini Szamanów. Nie byłem pewien, czy to jego cel, ale w każdym bądź razie kierował się na ów jaskinię. Ukłoniłem się, chcąc być grzecznym.
- Witaj. - rzekłem spokojnym tonem.
<ktoś?>
- Witaj. - rzekłem spokojnym tonem.
<ktoś?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)